Produkcja…

Pomijając męski rekord świata na czas Chiny nie są krajem słynącym jakoś szczególnie ze wspinania. Dla większości wspinaczy jest to jednak państwo o wiele ważniejsze niż się pozornie wydaje. Wszystko to dla tego, że to właśnie w Chinach powstaje większość sprzętu outdoorowego, jaki na co dzień używamy. Korzystając z chwili wolnego czasu postanowiłam odwiedzić jedną z fabryk produkujących ekspresy, taśmy, karabinki, buty i uprzęże wspinaczkowe. Ciekawe, że w jednej fabryce i na tej samej taśmie jednocześnie znalazłam buty Red Chili, Milleta, ClimbX i jeszcze kilku mniejszych firm. W fabryce tej powstały też pierwsze pary butów 5.10.

fot. Ola Przybysz

Uprząż Salewy w produkcji (fot. Ola Przybysz)

Przechodząc przez 21 stanowisk produkcyjnych praktycznie na moich oczach powstała para Millet Hybrid.

fot. Ola Przybysz

Dane mi było również oglądać test uprzęży i taśmy od ekspresa firmy ClimbX. Taśma pękła przy obciążeniu 22kN mimo wydrukowanej na niej wartości 23kN!!. To podobno i tak powyżej dopuszczalnej normy, ale jednak…

Testujemy (fot. Ola Przybysz)

fot. Ola Przybysz

Test uprząż (fot. Ola Przybysz)

Wytrzymało 22kN (fot. Ola Przybysz)

Wycieczka do Phoenix

Czy to Polska czy Chiny, każdego roku początek wiosny zmusza sporą rzeszę wygłodniałych słońca i skały wspinaczy do dość radykalnych kroków. Tych, którym w zimie udało się odłożyć nieco sadełka całkiem szybko można spotkać z liną i ekspresami. Ta druga, mniej lubiąca odmrożenia połowa musi liczyć się z niezrozumnieniem „zwykłych ludzi” najpierw przeciskając się w autobusach i metrach z tzw. łóżkiem na plecach (crashpadem) a potem próbując wspiąć się na kamyki na których szczyty dużo łatwiej dostać się z każdej innej strony niż akurat tej z której próbują się na nie wspiąć.

Że nigdy do tłuściejszych nie należałam , to dwa pierwsze względnie ciepłe weekendy wiosny w Pekinie spędziłam próbując dziewiczych boulderów wzgórza Phoenix na płonocno – zachodnim krańcu miasta.  Żeby nie było tak całkiem normalnie, wycieczki lekko pachniały eksploracją i wyprawą w nieznane.

Skały wyżej wspomnianego wzgórza oraz wiele innych w okolicy odkryte zostały ponad dwadzieścia lat temu przez mieszkającego w Pekinie Jona Otto. Efektem jego eksploracyjno – wspinaczkowej działalności jest wydana w 1992 roku książka – przewodnik „Rock Climbing in Beijing” z opisanymi 5 rejonami około 20 drogami tradowymi. Książkę tą znalazłam ponad rok temu w jednym ze sklepów outdorowych w Hong Kongu (miasto słynie z najlepiej wyposażonych i najtańszych sklepów wspinaczkowych).

Pierwsza z odwiedzonych przeze mnie skałek crag 309 została „lekko tknięta” chińską kulturą i wspinaczkowo została stracona. Wszystko tłumaczy zdjęcie poniżej:

Z opisu w przewodniku wynika, że istniały na tej ścianie 3 drogi na własnej 5.10a, 5.10c i 5.10d (fot.Aleksandra Przybysz)

Całe szczęście odnalezione następnie wzgórze Phoenix zostało tylko nadszarpnięte przez nowo powstały cmentarz i kilka betonowych ścieżek zostawiając sporo miejsca do zabawy wspinaczom. Razem z Takako, Katą, Aleksem, Awenem, Mateuszem i Laofu przewspinaliśmy może 1% kamyków delektując się uczuciem bycia pierwszym i wspinania się po czymś bez ustalonej cyfry. Zapraszam do galerii: