Petzl Rock Trip w Chinach

Można by stwierdzić, że ten tekst, zresztą jak i wszystkie inne na tym blogu, jest  bardzo spóźniony. Z perspektywy widza impreza wspinaczkowa w prowincji Guizhou na południu Chin skończyła się już jakieś 3 tygodnie temu. Dla mnie zaczęła się ponad rok temu i do teraz skończyć się nie może.

 

Jak się zaczeło:
W okolicach września ubiegłego roku w Chinach pojawił się „szalony” Francuz Erwan – człowiek ten nie znając nawet jednego zwrotu w języku chińskim podróżował pomiędzy prowincjami szukając skał. Ja spotkałam go gdy sprawdzał Pekińskie Baihe i wtedy to właśnie zaczął się dla mnie Petzl Rock Trip. Miesiąc później Erwan znalazł to czego szukał i rozpoczeły się przygotowania pełną parą. Trzeba przyznać, że znaleziony przez niego rejon jest niesamowity i co więcej, do czasu jego odwiedzin był praktycznie dziewiczy.  Podczas trzech tzw. Petzl Bolting Tripów powstało ponad 200 dróg w tym niemało wielowyciągowych.
O tym jak powstawały pierwsze drogi w Getu można przeczytać na moim exblogu (a’propos, zabitego przez chińską cenzurę): http://nogadoreki.wordpress.com/2010/11/16/petzl-rock-trip-w-guizhou/

 

Jak się kończy:
Wydaje się, że impreza ta kończy się, kończy się, kończy się i skończyc nie może. Chiny przeżywają w tej chwili prawdziwe oblężenie wiecznie zagubionych Francuzów i nie tylko Francuzów. Jednym niezauważenie skończyła się wiza i nie wiedzą co począć żeby wrócić do kraju, inni potrzebują pomocy w zakupach i robieniu biznesów z ich azjatyckimi przyjaciółmi, a jeszcze inni poprostu szukają kogoś z kim można by wyjechać w skały. Wszyscy oni ze swoimi problemami pojawiają się w Pekinie a dokładniej na ścianie O’le Climbing Gym, na której pracuje. Miło jest pomagać i miło jest powspinać się przez chwilę z najlepszymi. To tyle.

Pominę na razie szczegóły samej imprezy, bo muszę stwierdzić, że mam ochotę na jakiś poważniejszy tekst na ten temat. Zapraszam natomiast
do galerii zdjęć (fotki strzelali: ZhangRui i Ola Przybysz) .