Ruszyła wyprawa eksploracyjna

Czuję że powstaje nowy, polsko-amerykański przebój w Chinach. I nie chodzi to o disco polo śpiewane przez Back Street Boysów – choć to pewnie przyjęło by się nawet lepiej w tym kraju. Tym razem atrakcja ma zaciekawić jedynie wspinaczy i niesamowicie się cieszę, że mogę wziąć udział w jej tworzeniu, albowiem w końcu, po 8 miesiącach przygotowań, ruszyła wyprawa eksploracyjna do parku narodowego Keketuohai na północy prowincji Xinjiang w Chinach.
Oficjalnie zamknięty dla wspinaczy park to siedziba 118 granitowych wieży o wysokosci 150-380 metrow o niesamowitej jakości skale, proszącej się o pierwsze przejścia, i równie niesamowitej mniejszości chińskich Kazachów zamieszkujących ich podnóża. Mimo wielomiesięcznych pertraktacji z władzami parku, lokalną policją i wojskiem, po przyjeździe na miejsce czekały nas dwa dni rozmów, spotkań, załatwiania papierkowej roboty i w końcu wycieczka do doliny z przedstawicielami parku i biura bezpieczeństwa w celu szczegółowego wybrania celów wspinaczkowych. Wspinając się w Keketuohai nie ma bowiem szans na szaleństwo. Każde wspięcie musi być wcześniej zgłoszone i zaakceptowane. Przez kogo? Sama nie wiem. Ciężko się w tym połapać. My po dwóch dniach ściskamy rękę pani Hu i odbieramy darmowy bilet wstepu  na 15 dni i pozwolenie na eksplorację większości ścian. Już nie mogę doczekać się pierwszych wspięć…
Fototgraficzne wyniki z pierwszej, kierowanej przez wesołego, kazachskiego policjanta wycieczki do wnętrza parku przedstawiam na dole wpisu, a pozwolę sobie jeszcze na kilka linijek tekstu o tym co my tu właściwie robić będziemy i jak do tego wszystkiego doszło:
Pomysł wyjazdu do Xinjiangu zrodził się w mojej głowie pierwszy raz po tym jak nowy kolega w pracy pokazał mi swoje własne zdjęcie na tle ogromnej granitowej sciany Divine Bell – głównej atrakcji parku Keketuohai. Wystarczyło wpisać w google „climbing in Keketuohai” żeby natrafić na film Corey Richa opowiadający historię zorganizowanej dwa lata temu, pierwszej wyprawy eksploracyjnej prowadzonej przez Tommy Caldwella.

Od tego zdjecia wszystko sie zaczelo

Na filmie rozpoznałam swojego kolegę Jacka – wspinającego się Chińczyka i tak dowiedziałam się szczegółow o potencjale wspinaczkowym parku Keketuohai. W tym też momencie powstał zarys planu.
Caldwell team otworzył w parku cztery linie. Podobno już w 2007 i w 2005 działały w tym rejonie  grupy wspinaczy w wyniku czego powstały cztery inne drogi. Razem naliczyłam tego osiem sztuk. Jest co eksplorować.
Do Keketuohai wybierałam się z zamiarem wspinania głównie na własnej asekuracji i używania wiertarki tylko przy bardzo nebezpiecznych run-outach i ewentualnie  na stanowiskach. Tak więc, żeby wyprawa miała „ręce i nogi” trzeba było znaleźć w Chinach grupę wspinaczy z zacięciem eksploracyjnym z doświadczeniem we wspinaniu tradycyjnym. Zadanie to nie było łatwe ale udało się i w tej chwili w skład KKTH team wchodzą:
Mike Dobie, USA (The North Face, Black Diamond) – kustosz rejonu Liming w prowincji Yunnan. Człowiek który aktualnie swoje życie poświęca wspinaniu w rysach i odkrywaniu nowych rejonów wspinaczkowych w Chinach.
Andrew Hedesh, USA – na codzień raczej związany bardziej z wiertarką niż z mechanikami. Autor dużej części dróg w znanym Yangshuo.
Garrett Bradley, USA – wspinający sie fotograf.
XiaoLi, Chiny – nasza sekretarka i osoba odpowiedzialna  za kontakty z władzami i picie z tym z kim należy wypić żeby pozwolenie na wspinanie zostało w końcu podpisane.
W połowie miesiąca ma do nas jeszcze dołączyć Torsten Teufeld z Niemiec. No i grupę zamyka moja skromna osoba.
Mamy też sponsorów. Sprzęt został ofiarowany nam przez firmę Black Diamond, The North Face  i Pekiński Związek Wspinaczkowy. Bilety przelotu do Wulumuqi zrefundowała Chińska Organizacja Wspinaczkowa a wsparcie mojej ososby przyszło również ze stony Polskiego Zwiazku Alpinizmu. Wsystkim bardzo dziekuję za zaufanie i wsparcie.

Dodaj komentarz